Kibice obu drużyn wynudzili się przy Bułgarskiej. Emocje zapewnił ostatni kwadrans
Rozpoczynamy od 28 lipca 2013 roku, gdy Kolejorz podejmował Cracovię w ramach 2. kolejki Ekstraklasy. Poznaniacy inaugurowali sezon 2013/14 tydzień wcześniej na wyjeździe, remisując 1:1 z Ruchem Chorzów. Na ławce trenerskiej Lecha Poznań zasiadał wtedy Mariusz Rumak. O pierwszej połowie spotkania nie ma co wspominać - obie drużyny nie zanotowały celnego strzału, Lech miał jedną groźną sytuację z udziałem Manuela Arboledy.
Druga część meczu rozpoczęła się podobnie, z tą różnicą, że Lech w końcu ruszył do wysokiego pressingu. W 61. minucie trener Rumak zdecydował się zdjąć Bartosza Ślusarskiego i Szymona Pawłowskiego. Ich miejsce zajęli Vojo Ubiparip i Kasper Hamalainen. Ciekawiej zrobiło się w ostatnim kwadransie, gdy drugą żółtą kartkę otrzymał Marcin Kuś. Po chwili Ubiparip pokazał, że szkoleniowiec miał nosa, by wpuścić go na boisko. Skutecznym uderzeniem z dystansu wyprowadził Lecha na prowadzenie.
Radość nie trwała jednak długo. Cracovia miała w swoim składzie Saidiego Ntibazonkize, który swoją drogą też pojawił się na murawie dopiero po zmianie stron. Reprezentant Burundi na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry dał "Pasom" bramkę wyrównującą.
Poznaniacy tamten sezon rozpoczęli od trzech remisów, bo dołożyli do tego jeszcze mecz bez bramek w Lubinie. Rozgrywki zakończyli ostatecznie jako wicemistrz kraju, drugi raz pod wodzą wspomnianego Rumaka.
Pewna wygrana przy pustych trybunach. Świetny początek w klubie Ivana Djurdjevicia
W podobnych okolicznościach obie drużyny spotkały się 29 lipca 2018 roku. To również była 2. kolejka sezonu Ekstraklasy, a Lech tydzień wcześniej pokonał na wyjeździe Wisłę Płock 1:2. Niebiesko-białych prowadził wtedy Ivan Djurdjević, któremu nie można było odmówić udanego debiutu. Mecz z Cracovią odbył się bez udziału publiczności, co było pokłosiem kary za wydarzenia z maja 2018 roku i pamiętnego spotkania z Legią, które zakończyło się walkowerem.
Lechici od początku atakowali i stwarzali zagrożenie pod bramką gości. Między słupkami Cracovii stał wtedy Maciej Gostomski, były golkiper Kolejorza. W 20. minucie świetnie zatrzymał z bliskiej odległości Christiana Gytkjaera, ale był już bezradny przy dobitce Darko Jevticia. W taki sposób Poznaniacy wyszli na prowadzenie.
Przed przerwą "Pasy" miały okazję wyrównać. Zagranie ręką Rafała Janickiego sprawiło, że sędzia podyktował rzut karny. Oko w oko z Jasminem Buriciem stanął ówczesny kapitan gości, Michał Helik. Obrońca kopnął piłkę zdecydowanie za mocno i mógł jej szukać jedynie na trybunach.
Gytkjaer tego dnia długo nie mógł się wstrzelić, ale w 87. minucie wykorzystał dośrodkowanie Macieja Gajosa i silnym uderzeniem głową z okolic jedenastego metra, przymierzył wprost do siatki. Duńczyk tamten sezon zakończył z 12 trafieniami na boiskach Ekstraklasy. Lech wspiął się do grupy mistrzowskiej, ale ukończył rozgrywki dopiero na 8. miejscu. Sensacyjnym mistrzem Polski był Piast Gliwice.
Drobna rysa na mistrzowskim trofeum Lecha Poznań
Było o domowych inauguracjach sezonu, gdy Kolejorz kolejkę wcześniej grał na wyjeździe, a w zakończonej właśnie kampanii było na odwrót. To Lech jako mistrz Polski otwierał sezon przed własną publicznością, a po 9. mistrzostwie rozbudził apetyty kibiców. Blisko 30 tys. widzów zgromadziło się na Enea Stadionie, by w meczu przyjaźni z Cracovią obejrzeć udany występ niebiesko-białych. W loży prezydenckiej zagościł także Jan Urban, selekcjoner reprezentacji Polski.
Niestety, gospodarze bardzo szybko zostali sprowadzeni na ziemię. Już w 2. minucie debiutanckiego gola dla "Pasów" zdobył Filip Stolijković. W pierwszej połowie swoje trafienie dołożył też Ajdin Hasić, a obrona Kolejorza zdawała się nie istnieć. Cracovia grała swoje, Lech nie przeszkadzał.
Jeszcze przed zejściem do szatni Mikael Ishak dał kibicom nadzieję na odwrócenie losów meczu. Wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką przez Gustava Henrikssona. Jak się okazało, po przerwie nie przyniosło to żadnych pozytywnych rezultatów. Cracovia za sprawą Hasicia podwyższyła na 1:3 w 52. minucie, a gdy na zegarze wybiła godzina gry - "Pasy" prowadziły trzema bramkami. Pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Martin Minczew.
Lech był w delikatnej rozsypce na początku sezonu, miał też problemy zdrowotne w drużynie, o czym świadczy fakt, że na prawym skrzydle biegał Joel Pereira, a z ławki rezerwowych wchodzili Filip Szymczak oraz Bryan Fiabema. Dosłownie przed rozpoczęciem meczu klub ogłosił transfery Timothy'ego Oumy i Pablo Rodrigueza. Czas pokazał, że były to tylko złe dobrego początki, bo Kolejorz finalnie obronił mistrzowski tytuł i o tej porażce nie musi już negatywnie pamiętać.
fot. Przemysław Szyszka / Kibice Lecha Poznań przywitali Oumę i Rodrigueza tuż przed meczem.
Ba! Po ogłoszeniu terminarza na nowy sezon, gdy Lechowi znów przyjdzie otworzyć sezon przy Bułgarskiej z Cracovią, kibice żartobliwie zasugerowali, że jeśli historia ma się powtórzyć, to biorą porażkę z "Pasami" w ciemno. Jak będzie zatem na początku rozgrywek 2026/27? Ten mecz zaplanowano w dniach 24-26 lipca, a dokładny termin zostanie jeszcze potwierdzony później.
Komentarze (0)