reklama

Młody talent Lecha Poznań marzy o debiucie. "Liczę na to, że moja szansa nadejdzie" [WYWIAD]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Młody talent Lecha Poznań marzy o debiucie. "Liczę na to, że moja szansa nadejdzie" [WYWIAD] - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: To jeden z najbardziej obiecujących piłkarzy wyszkolonych w ostatnim czasie przez Akademię Lecha Poznań. Poznajcie bliżej Karola Delikata

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Sport Tarnowo PodgórnePrzed startem sezonu 2026/27 porozmawialiśmy z Karolem Delikatem - wiodącą postacią trzecioligowych rezerw Lecha Poznań i jednym z najbardziej obiecujących młodych zawodników, którzy w ostatnim czasie szkolili się w klubowej Akademii.Dlaczego zdecydował się na podpisanie kontraktu z Kolejorzem? Którzy zawodnicy pierwszej drużyny zrobili na nim największe wrażenie? Dlaczego rezerwom nie udało się awansować do 2. Ligi? W czym tkwi sekret jego fantastycznych uderzeń z dystansu? Jakie są jego największe piłkarskie marzenia? Poznajcie lepiej utalentowanego 18-latka.
reklama

Dlaczego Karol Delikat zdecydował się na przenosiny do Lecha Poznań? "Wiedziałem, że chcę tu kiedyś zagrać"

Od początku wiedziałeś, że będziesz chciał zawodowo grać w piłkę? A może uprawiałeś w dzieciństwie jeszcze jakieś inne dyscypliny sportu?

Nie, raczej od razu była to piłka. Inne dyscypliny też się przewijały, ale na pewno nie w takim wymiarze jak futbol. Duży wpływ miał też mój brat, który grał w piłkę. Rodzina nie była może bezpośrednio związana z piłką, ale mocno mnie wspierała i od początku zachęcała, żebym rozwijał się właśnie w tym kierunku.

A jakie jest twoje pierwsze wspomnienie związane z piłką?

Jeśli chodzi o wielkie turnieje, to takim pierwszym wspomnieniem jest Euro 2012. Miałem wtedy cztery lata i zapadło mi to w pamięć głównie dzięki temu, że wtedy strasznie na czasie były karty, więc wymienialiśmy się między sobą tymi kartami na osiedlu.

reklama

Jesteś chłopakiem z województwa podkarpackiego, do Akademii Lecha Poznań trafiłeś w wieku 14 lat. W jakich okolicznościach skontaktowali się z tobą przedstawiciele Kolejorza? Jakie uczucia ci wówczas towarzyszyły?

Informację o zainteresowaniu ze strony Lecha dostałem od mojego ówczesnego klubu, czyli Stali Rzeszów. Zostałem zawołany na rozmowę i przekazano mi, że Lech jest mną zainteresowany. Byłem w dość młodym wieku, ale wiedziałem że to może być krok do przodu, którego w tamtym momencie potrzebowałem. Wiadomo, byłem podekscytowany, ale aż tak bardzo nie zaprzątało mi to głowy, bo wiedziałem, że kiedyś ten kolejny krok trzeba będzie postawić. W tamtym czasie obserwowały mnie też inne kluby, ale ostatecznie zdecydowałem się jednak na Lecha ze względu na przedstawioną mi wizję rozwoju, a gdy zobaczyłem stadion po raz pierwszy, wiedziałem, że chcę tu kiedyś zagrać.

reklama

Młody pomocnik wykorzystał szansę od trenera Nielsa Frederiksena. "Zrobiłem spory krok do przodu"

Twój dotychczasowy rozwój w strukturach Lecha przebiega bardzo harmonijnie - byłeś wyróżniającą się postacią drużyny juniorów starszych, latem 2025 roku na stałe wcielono cię w szeregi trzecioligowych rezerw, a zimą otrzymałeś od sztabu szkoleniowego pierwszego zespołu na obóz przygotowawczy w Abu Zabi. Czujesz, że dobrze wykorzystałeś tę szansę? Miałeś okazję porozmawiać na ten temat z trenerem Frederiksenem?

Po zgrupowaniu dostałem pozytywny odzew, nie tylko od sztabu, ale ale też od osób wokół drużyny słyszałem, że pokazałem się z dobrej strony i wykorzystałem swoją szansę. Myślę, że ten pierwszy tydzień zaowocował tym, że w sparingu z Ziliną wystąpiłem w wyjściowym składzie i też zostałem za ten mecz pochwalony, więc czułem, że wygląda to dobrze. Po obozie dostałem informację, że będę dalej monitorowany w zespole rezerw przez te najbliższe pół roku i że mam udowadniać, że zasługuję na dołączenie do pierwszej drużyny - żeby pojawiać się i na treningach, i na następnym obozie. Myślę, że to mi się udało, bo podczas rundy wiosennej zrobiłem spory krok do przodu - również pod względem suchych liczb, które rosły z meczu na mecz i końcowo wyglądało to fajnie. Odpowiadając na twoje pytanie - dostałem informację, że monitorowanie mojej osoby jest podyktowane tym, że klub rozważa mnie jako zawodnika pierwszego zespołu w przyszłości.

reklama

A czy młodemu zawodnikowi z Akademii trudno jest zaadaptować się do warunków treningowych pierwszej drużyny? Jak duży jest to przeskok? Największe różnice wynikają ze zdecydowanie wyższej intensywności, czy jakości, jaką dysponują zawodnicy pierwszego zespołu?

Myślę, że jedno i drugie jest bardzo ważne. Ta jakość piłkarska, która występuje u zawodników, jest na znacznie wyższym poziomie - nie chcę nawet mówić, że wyższym niż w zespole rezerw, ale tak naprawdę niż gdziekolwiek indziej w naszym kraju, w Ekstraklasie. Od razu trafia się na głęboką wodę i trzeba się do tego przystosować, a nie da się w stu procentach przygotować do takich warunków wcześniej. Tempo gry jest bardzo szybkie, a właśnie jakość zawodników sprawia, że jest ono utrzymywane przez cały czas. Na początku jest trudno złapać odpowiedni rytm i poczuć pewność i spokój, ale z treningu na trening pomaga w tym wsparcie starszych zawodników. 

reklama

Mówiąc o wsparciu - z kim z pierwszej drużyny złapałeś najlepszy kontakt? Jest zawodnik, który w szczególny sposób pomaga ci odnaleźć się w szatni?

Po obozie w Abu Zabi złapałem dobry kontakt ogólnie z zawodnikami i też szybko dosyć poczułem ich zaufanie, z czego się bardzo cieszę, bo wiem, że te pierwsze treningi to moment, w którym po prostu trzeba powalczyć o to, żeby to ich zaufanie zdobyć. Wydaje mi się, że w jakimś stopniu mi się to udało i dlatego teraz, wracając do drużyny na letni obóz, czuję taką swobodę, taki komfort właśnie przez to, że na tym obozie zimowym udało mi się pokazać w taki sposób, żeby też jako osoba, jako człowiek pokazać, że jestem kontaktowy, otwarty i można ze mną nawiązać relację. A propos zawodników, to na pewno młodzi zawodnicy mi pomogli w tym, żeby mnie wdrożyć do drużyny, ale też pojawiała się jakaś interakcja ze strony starszych zawodników. Też coś porozmawialiśmy, jakieś rady na boisku, często to pomagało. Ciężko jest wytypować mi jedną konkretną osobę, ale czułem wsparcie ogólnie od drużyny, więc to na pewno dodaje młodemu zawodnikowi, który wchodzi do pierwszej drużyny, poczucia takiej pewności.

A który z piłkarzy pierwszej drużyny zrobił na tobie największe wrażenie w treningu?

Na pierwszy rzut był to na pewno Ali. Jego kontrola nad piłką... Po prostu wcześniej nie widziałem takiej lewej nogi jak u niego. A jeśli chodzi o moją pozycję, to Filip Jagiełło i takie jego poruszanie się mega mi zaimponowało. Wchodząc w pierwszy sparing na obozie zimowym, do końca tej struktury i takiego poruszania się od razu nie rozumiałem - nie weszło mi to w krew i na pewno miałem z tym lekki problem. Patrząc potem na Jagiego w drugiej połowie meczu, jak on to robił, to naprawdę mi zaimponował. Przy piłce imponował mi też jego spokój. W takiej ciężkiej sytuacji, kiedy dostaje piłkę, wie jak się zachować, jak akcję przyspieszyć albo skorygować tempo. Więc ogólnie Ali, a stricte na mojej pozycji Filip Jagiełło.

Wspomniałeś o strukturze gry. Co najbardziej różni pod tym względem rezerwy od pierwszego zespołu? Z zewnątrz może się wydawać, że oba zespoły grają bardzo podobnie - w systemie z "szóstką", "ósemką" i "dziesiątką".

Ustawienie jest bardzo podobne, to prawda, ale właśnie te schematy, ta wymienność pozycji względem otwarcia, względem akcji w pierwszym zespole zdecydowanie się różnią. Te małe detale różnią pierwszy i drugi zespół. To poruszanie się w pierwszym zespole musi być na pewno nieco inteligentniejsze i na początku, żeby złapać to za pierwszym razem, może być z tym lekki problem. Najlepszą lekcją jest po prostu podpatrywanie starszych zawodników.

Dlaczego rezerwom Lecha Poznań nie udało się awansować do 2. Ligi? "Brakowało nam stabilności w zespole"

Przejdźny do podsumowania minionego sezonu. Masz za sobą naprawdę udane 12 miesięcy w drużynie rezerw - zwłaszcza wiosną byłeś wiodącą postacią zespołu najpierw Grzegorza Wojtkowiaka, a następnie Macieja Wilusza. Jak oceniłbyś minione rozgrywki pod kątem indywidualnym?

Na pewno ta druga runda bardzo pomogła mi pójść do przodu - zrobiłem duży krok w kierunku seniorskiego grania. Ten obóz również mnie do tego przygotował, bo poczułem zdecydowanie wyższy poziom niż w trzeciej lidze. Dotyczy to też treningów, bo często ich intensywność i jakość były wyższe niż w meczach, więc starałem się z tego czerpać jak najwięcej. Patrząc obiektywnie, z dnia na dzień byłem w stanie wynosić z tych zajęć bardzo dużo i właśnie to starałem się robić, żeby wykorzystać mój czas we Wronkach w stu procentach. Dodatkowo kierowała mną wizja, że w kolejnym sezonie może pojawić się okazja do gry w pierwszym zespole. To był cel, o który walczyłem od momentu dołączenia do Lecha, więc przez cały czas była to dla mnie ważna myśl przewodnia, która pomagała mi w rozwoju - nie tylko w ostatnim sezonie, ale przez cały ten okres. Patrząc na liczby, uważam, że było nieźle, ale wiem też, że jestem w stanie dać zespołowi jeszcze więcej pod tym względem i pomóc drużynie właśnie w takich cięższych chwilach.
 

Muszę jednak zapytać również o niesatysfakcjonujące miejsce w tabeli - skończyliście sezon z 30 punktami straty do mistrza, a przecież mówiło się o tym, że waszym celem jest awans. Zwłaszcza na przełomie września i października, kiedy odnieśliście sześć kolejnych zwycięstw, wydawało się, że jesteście na dobrej drodze do tego, by odnieść sukces. Co było powodem późniejszego kryzysu i bardzo nierównej rundy wiosennej?

Faktycznie, celem nadrzędnym był awans do 2. Ligi. W pierwszej rundzie moment, w którym złapaliśmy serię zwycięstw, na pewno dodał nam wiatru w żagle i pewności siebie. Szczerze mówiąc, trudno mi jednoznacznie powiedzieć, co na dłuższą metę przestało funkcjonować, ale na pewno problemy kadrowe, które się pojawiały, nie pomagały. W wielu sytuacjach brakowało nam stabilności w zespole. Doszła też nagła zmiana trenera, prawdopodobnie podyktowana gorszą serią wyników. Początek po objęciu zespołu przez nowego trenera był niezły, jednak później ponownie coś przestało się układać. Trudno wskazać jedną przyczynę - raczej kilka czynników nakładało się na siebie, co skutkowało seriami meczów bez zwycięstwa i trudniejszymi momentami. Wydaje mi się, że Akademia jako druga drużyna, jako struktura, wyciągnęła z tego sezonu - podobnie jak z każdego innego - odpowiednie wnioski. Myślę też, że osoby obserwujące nas z boku, dyrektorzy i sztab, dzięki swojemu doświadczeniu łatwiej mogli zauważyć, co nie zadziałało zgodnie z planem. W kolejnym sezonie na pewno będziemy dalej walczyć i mam nadzieję, że tym razem uda się osiągnąć cel, bo szóste czy siódme miejsce, na którym skończyliśmy, to zdecydowanie wynik, który nie przystoi rezerwom Lecha.

Chciałbym jeszcze zostać przy temacie rezerw. Mam wrażenie, że pod względem czysto piłkarskim byliście jedną z najlepszych drużyn w 3. Lidze. Oczywiście był bardzo mocny Zawisza, zwłaszcza wiosną dobrze wyglądał również Wikęd Luzino, ale jeśli chodzi o indywidualne umiejętności poszczególnych zawodników, wydaje mi się, że byliście w ścisłej czołówce. Co ciekawe, często lepiej wyglądaliście w starciach z silniejszymi rywalami niż przeciwko drużynom, które na papierze powinniście spokojnie pokonywać. Z czego to wynikało?

Tak, zdecydowanie uważam, że byliśmy jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą drużyną w lidze pod względem umiejętności i jakości piłkarskiej. Jednocześnie myślę, że jedną z przyczyn słabszych meczów i gorszych wyników był brak doświadczenia w seniorskiej piłce u części zawodników. Wielu chłopaków dołączyło do rezerw dopiero przed poprzednim sezonem i dla większości z nas - mnie również - było to pierwsze realne zetknięcie z taką ligą i seniorskim graniem. Jedni odnaleźli się w tych warunkach szybciej, inni potrzebowali więcej czasu, ale nie mnie to oceniać, bo ostatecznie funkcjonowaliśmy jako drużyna. Pod względem jakości uważam, że byliśmy zdecydowanie w czołówce, natomiast momentami brakowało nam właśnie ligowego doświadczenia. Szczególnie w sytuacjach, do których nie byliśmy jeszcze przyzwyczajeni - na przykład gdy przeciwnik bronił bardzo nisko i konsekwentnie realizował taki plan przez całe 90 minut. Właśnie w takich momentach doświadczenie na poziomie seniorskim okazywało się bardzo ważne i myślę, że to był jeden z kluczowych elementów.

Słyszałem kiedyś opinię, że paradoksalnie dla rezerw Lecha korzystniejsze było granie w 3. Lidze i rozwijanie młodych zawodników pod kątem swojego stylu gry, niż występy w 2. Lidze, gdzie być może trzeba byłoby walczyć głównie o utrzymanie i częściej grać "pod wynik". Zgadzasz się z takim spojrzeniem?

Szczerze mówiąc, nie mi to na ten moment oceniać, bo w drugiej lidze jeszcze nie zagrałem i ciężko mi powiedzieć, jak to dokładnie wygląda na tym poziomie. Ale wydaje mi się, że nawet gdyby rezerwy awansowały w najbliższym czasie do drugiej ligi, to nie sądzę, żeby ta gra i ta walka miały wyglądać w taki sposób, że od razu gralibyśmy o utrzymanie. Czy 2., czy 3. Liga byłaby dla nas, dla zawodników drugiego zespołu, lepsza pod kątem rozwoju - ciężko mi to po prostu jednoznacznie stwierdzić. Natomiast uważam, że będąc w 2. Lidze, jako rezerwy na pewno nie walczylibyśmy tylko o utrzymanie, ale celem byłoby osiągnięcie jak najlepszego miejsca w tabeli. Jednocześnie najważniejsze byłoby cały czas to, co jest celem Akademii, czyli ogrywanie młodych zawodników i ich rozwój.

A jak wyglądają twoje relacje z kolegami z Akademii, zwłaszcza z innymi pomocnikami? W końcu rywalizujecie nie tylko o miejsce w składzie, ale również o to, aby na stałe przebić się do pierwszej drużyny.

Rywalizacja zawsze jest i zawsze będzie, ale to, że ze sobą rywalizujemy, nie oznacza, że jesteśmy dla siebie wrogami czy że pojawiają się jakieś złe relacje. U nas relacje cały czas są bardzo dobre i szczerze mówiąc nie zdarzyło mi się, żebym z kimś - czy to z pomocnikiem, czy z zawodnikiem grającym na mojej pozycji - miał przez rywalizację jakiś problem. Wydaje mi się, że taka zła atmosfera czy słabsze relacje wynikające z rywalizacji mogłyby negatywnie wpływać na cały zespół. Uważam, że relacje są bardzo ważne w życiu, że powinno się utrzymywać dobre kontakty z każdym. Patrząc na naszą drużynę i chłopaków w szatni, myślę, że właśnie tak to wygląda - mamy dobre relacje i po prostu wspieramy się nawzajem.

18-latek patrzy w przyszłość z nadzieją, ale i cierpliwością. "Liczę na to, że moja szansa nadejdzie"

Muszę zapytać również o twój sekret związany ze strzałami z dystansu i z rzutów wolnych, bo mam wrażenie, że dawno nie widziałem w rezerwach Lecha zawodnika, który sprawiałby w ten sposób aż tak wielkie zagrożenie pod bramką rywali. Miałeś taką umiejętność od dziecka? 

Uważam, że to też jest kwestia treningu, bo na pewno nic nie przyszło samo. Nawet mając jakiś talent, sam trening cały czas to rozwija i jeszcze bardziej szlifuje. Z mojej perspektywy była to przede wszystkim kwestia pracy, bo te wszystkie godziny, które spędziłem na orlikach i stadionach u siebie, na pewno były jednym z kluczowych czynników. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy od rana do wieczora siedziałem na orliku i po prostu uderzałem na bramkę. Myślę, że właśnie wtedy zaczęło się to kształtować i budować. Z roku na rok ten trening miał coraz większe znaczenie i wpływ na to, jak to wyglądało później. Możliwe, że część tego przyszła też trochę naturalnie i z czasem wykształcił się taki styl uderzenia, ale na pewno było to wszystko poprzedzone dużą liczbą treningów i poświęconego czasu.

Jesteś niezwykle wszechstronnym zawodnikiem - możesz wystąpić w zasadzie na każdej pozycji w środku pola. Na której z nich czujesz się najlepiej, pod kątem gry na której jesteś docelowo profilowany przez trenerów?

Zawsze występowałem na pozycjach numer 8 i 10, ale w tym sezonie pojawił się pomysł, żebym zagrał na „szóstce”. Na początku nie byłem do tego w pełni przekonany, ale dobrze się tam odnalazłem i wiem, że mógłbym zagrać na każdej pozycji w środku pola i nie różniłoby się to dla mnie aż tak bardzo. Czuję jednak, że jestem bardziej profilowany jako ofensywna "ósemka" i też najlepiej się tam odnajduję. W ofensywie mogę dać najwięcej drużynie, a jednocześnie pomagać jej w defensywie, chociażby przy wyprowadzaniu akcji czy schodzeniu po piłkę niżej. "Dziesiątka" z kolei operuje trochę inaczej, bo musi zdobywać przestrzeń i rzadziej cofa się tak głęboko po piłkę, a granie na "ósemce" daje mi większy komfort i swobodę. W grze na tej pozycji lubię właśnie tę dowolność - mogę zejść po piłkę, mogę wyjść do zewnątrz, bo wiem, że zawsze ktoś jest pode mną i ktoś jest przede mną. Dzięki temu ta rotacja i swoboda są zabezpieczone dobrym ustawieniem zespołu. Jako "ósemka" mogę częściej być przy piłce, kreować akcje i po prostu pokazywać swoje najmocniejsze strony na boisku.

Jakie plany ma wobec ciebie klub na najbliższy sezon? Rozmawiałeś na ten temat z trenerem Frederiksenem, z dyrektorami? Słyszy się, że twoi rówieśnicy, Sammy Dudek i Tymoteusz Gmur, mają udać się wkrótce na wypożyczenia. Czy ty również otrzymałeś jakieś propozycje ze strony innych klubów?

Słyszałem, że były kontakty ze strony drużyn pierwszoligowych, propozycje wypożyczenia, ale tak naprawdę czekamy na to, co wydarzy się w najbliższym czasie - nie tyle w dniach, co raczej w tygodniach i przez całe okienko transferowe, bo ciężko mi teraz powiedzieć, jak będzie wyglądała moja przyszłość. Z dnia na dzień może zapaść decyzja, że albo wyląduję w pierwszym zespole, albo zostanę wypożyczony. Trudno mi to na ten moment jednoznacznie określić, ale myślę, że w najbliższym czasie będę miał dokładniejszą rozmowę na temat mojej przyszłości i wtedy wszystko się wyjaśni. Liczę oczywiście na to, że będzie to pozostanie w pierwszym zespole już jako pełnoprawny zawodnik, ale na ostateczną decyzję musimy jeszcze poczekać.

A czy sam uważasz, że jeszcze jeden ewentualny sezon w 3. Lidze będzie dla ciebie odpowiedni pod kątem dalszego rozwoju? Czy czujesz, że już “przebiłeś głową ten sufit”?

Uważam, że jest czas na kolejny krok, ale czy przebiłem ten sufit? Myślę, że jestem zawodnikiem, który poradziłby sobie wyżej, ale z 3. Ligi cały czas mogę wyciągnąć jeszcze pewne elementy, aby dalej się rozwijać. Przystosowałem się do tempa pracy w pierwszym zespole i wiem, że okres przygotowawczy jeszcze bardziej pomoże mi odnaleźć się w tych warunkach. Liczę na to, że moja szansa nadejdzie. Nie wiadomo, czy stanie się to jutro, czy za jakiś czas, ale patrząc na moją drogę w Akademii, wiem, że wszystko przychodziło stopniowo, dlatego ufam osobom zarządzającym, bo wiem, że podejmą najlepszą dla mnie decyzję. Z roku na rok przechodziłem do kolejnych zespołów i nigdy nie byłem przyspieszany na siłę, dlatego wiem, że nie ma sensu się spieszyć. Najważniejsze są cierpliwość i gotowość, żeby wykorzystać swoją okazję, kiedy się pojawi.

Karol Delikat opowiedział o największych piłkarskich marzeniach. "Chciałbym zagrać w pierwszej reprezentacji Polski"

Chciałbym zapytać też o twoje marzenia związane z piłką nożną. Gra w jakiej lidze, jakim zespole, jest twoim największym celem?

Marzenia zawsze są. Nie wybiegam jednak zbyt daleko w przyszłość. Na pewno chciałbym zagrać w pierwszej reprezentacji Polski, a od dziecka moim marzeniem była gra dla Barcelony. To są moje największe piłkarskie cele. Nie mam jednej wymarzonej ligi, choć gdybym kiedyś trafił do Barcelony, to wiadomo, że oznaczałoby to również grę w La Lidze.

Chciałem zapytać cię również o twojego piłkarskiego idola, ale zakładam, że odpowiedź jest w tym przypadku oczywista.

Z młodych lat na pewno jest to Messi. Teraz patrzę na to również pod kątem swojej pozycji na boisku, więc nadal jest to on, ale bardzo podoba mi się też gra Pedriego i Vitinhi.

Masz jakąś pasję niezwiązaną z piłką? Co najczęściej robisz w wolnym czasie?

Większość mojego czasu kręci się wokół piłki, ale nie chcę zamykać głowy tylko na nią, bo wiem, że to na pewno mi nie pomoże. W wolnym czasie bardzo lubię podróżować i zwiedzać nowe miejsca. Lubię też gotować i próbować innych sportów. Największy fun sprawiają mi basen, tenis i padel.

Jakie masz podejście do social mediów? Wielu bardziej doświadczonych piłkarzy stara się kompletnie odciąć od tego, co pisze się o nich w internecie. Moment większej sławy jeszcze przed tobą, ale uważasz to za odpowiednią “strategię”?

Uważam, że takie podejście jest bardzo dobre, bo opinia innych nie powinna nikogo interesować. Jedyna opinia, która jest dla mnie ważna, to opinia ludzi, którym ufam i od których mogę się cały czas czegoś uczyć, dlatego odcięcie się od mediów społecznościowych pod tym względem uważam za bardzo dobre rozwiązanie. Jeśli chodzi o same media społecznościowe, to uważam, że pokazywanie swojej osoby, oczywiście w odpowiednich granicach, jest ważne. To element budowania marki osobistej, który może zaprocentować w przyszłości - czy to przy okazji pozapiłkarskich kontraktów, czy już po zakończeniu kariery.

Czego życzyć ci przed nadchodzącym sezonem?

Przede wszystkim zdrowia. O całą resztę postaram się zadbać sam i wierzę, że wszystko potoczy się po mojej myśli.

reklama
Artykuł pochodzi z portalu sportowy-poznan.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo