Wyboista droga do Lecha. Piłkarz potrafił znakomicie odpłacać się za zaufanie
Transfer 24-letniego Allahyara Sayyadmanesha do Lecha Poznań to bardzo ważny krok w stronę budowania kadry, która ma gwarantować doświadczenie w europejskich pucharach. Irańczyk ma na swoim koncie sześć występów w Lidze Konferencji Europy, w których odnotował dwa trafienia, a także jednego gola w czterech spotkaniach Ligi Europy. Brał też udział w kwalifikacjach do tych drugich rozgrywek. Interesującą ciekawostką może być fakt, iż w październiku 2018 roku brytyjski dziennik "The Guardian" umieścił go w zestawieniu 60 największych talentów światowego futbolu z jego rocznika. Wtedy to Allahyar Sayyadmanesh został uplasowany między innymi obok Rodrygo, Khvichy Kvaratskhelii czy Takefusy Kubo
Lech Poznań zamierza zatem iść po Ligę Mistrzów i wspomnianą Ligę Europy jak po swoje nie zadowalając się już trzeciorzędnym turniejem międzynarodowym. Kolejni piłkarze, którzy tu trafiają mają gwarantować znajomość warunków meczów na europejskiej arenie. Przed Lechem Poznań stać będzie teraz starcie z Aarhus GF, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ.
Allahyar Sayyadmanesh ma za sobą bardzo przyzwoity sezon w Jupiler Pro League - najwyższej klasie rozgrywkowej w Belgii. W ekipie KVC Westerlo odnotował pięć goli i cztery asysty w 24 z 30 spotkań w sezonie zasadniczym. W play-offach dołożył od siebie także dwa trafienia i jedno decydujące podanie w sześciu meczach, a mogło być ich więcej, gdyby nie jego problemy zdrowotne. Irańczyk w swoim ostatnim sezonie dla Westerlo stał się drugim najlepszym strzelcem drużyny i najlepszym asystującym ex aequo z trzema innymi piłkarzami w dziewiątym klubie belgijskiej Ekstraklasy.
Nie trzeba też szczególnie podkreślać tego, że był tam czołową postacią regularnie wychodząc w podstawowym składzie na prawym skrzydle. Swoją markę zbudował już w Zorii Ługańsk po dość nieudanym pobycie w Turcji, którego skala wyzwania była spowodowana... brakiem zaufania. To na Ukrainie pierwszy raz błysnął w sezonie 2020/21, stając się pierwszoplanową postacią zespołu w Premier Lihze, gdzie w 19 meczach z 26 udało mu się zdobyć pięć goli i trzy asysty. Zawodnik wcielał się tam w rolę napastnika pierwszy raz pokazując swoją wszechstronność w zakresie multipozycyjności.
Sezon później rozstrzelał się na dobre, pokazując ogrom jakości po etapie rocznej aklimatyzacji. W pierwszej części sezonu zdobył więcej goli i asyst niż w trakcie całych poprzednich rozgrywek. Miał ich kolejno siedem i cztery. Ponadprzeciętny rozwój podkreśliła też główna rola w rozgrywkach Ligi Konferencji, gdzie od pierwszych minut rywalizował z Romą czy Bodo Glimt. CSKA Sofii zdołał także zaaplikować dwa gole. Ukrainę opuszczał z wynikiem 15 goli i 7 asyst w 50 meczach, co było znakomitą statystyką. Potem co prawda zaliczył trudny czas w Hull City, przechodząc przez problemy zdrowotne, ale w Belgii na nowo udowodnił, że gdy jest zdrowy potrafi być piekielnie uzdolnionym zawodnikiem.
Znakomity drybler i kreator gry. Trener będzie mógł na niego liczyć także w defensywie
Materiały wideo z ostatnich lat pokazują, że piłkarz zaliczył gigantyczny progres wraz z przeniesieniem go stricte na prawe skrzydło. W swoim pierwszym pełnym sezonie w Belgii w sezonie 2024/25 odnotował sześć goli i sześć asyst, spędzając na boiskach ponad 1800 minut w 26 z 30 meczów rundy zasadniczej. W play-offach odgrywał już mniejszą rolę, ale i tak dopisał sobie gola oraz dwie asysty. To wtedy piłkarz dał się poznać jako specjalista od dośrodkowań i asyst, a także główny kreator akcji bramkowych. Na uwagę zasługiwały jego kontrola nad piłką, drybling i pojedynki. Portal "Weszło" zaznacza, że to ktoś, kto zdaniem belgijskich kibiców robi mnóstwo ruchu na skrzydle. Jednocześnie jednak to ryzyko nie zawsze się zwraca i jak podaje portal Sofascore skutkuje średnią blisko 15 strat na mecz, co jest niestety wkupione w cenę miłującego drybling skrzydłowego.
W sezonie 2024/25 wygrywał średnio 7,5 pojedynku na mecz na 50% skuteczności. Tak samo dobrze wykonywał dryblingi, ale tym razem było ich blisko 1,3 na mecz. Te bardzo dobre liczby utrzymał także i w minionych rozgrywkach. Mówiąc o rozegraniu, jeszcze bardziej podniósł swój poziom celnych dośrodkowań w meczach Jupiler Pro League z 0,62 do 0,93 na mecz. Podskoczyła także ich skuteczność - z blisko 23% do 33%! Wszyscy eksperci wprost wskazują ten aspekt gry jako główny atut Allahyara Sayyadmanesha.
To oznacza, że Kolejorz oduzależni się od Joela Pereiry w tej kwestii i zyska cenne ogniwo nadające atakom Lecha Poznań nieprzewidywalności. Tego właśnie drużyna potrzebowała po poprzednim sezonie przy dośrodkowaniach ze skrzydła. Tym samym w przypadku Allahyara Sayyadmanesha urosły też wypracowane okazje strzeleckie - z 0,33 do 0,40.
Piłkarz w teorii nie bryluje w zakresie podań i prowadzenia gry, ale i tak bardzo mocno zaznacza swoją pozycję w formacji ofensywnej. Nie jest tajemnicą, że Irańczyk ma niesamowity ciąg na bramkę choć trzeba podkreślić, że był on minimalnie słabszy niż w kampanii 2024/25. Średnia bramek na mecz pozostaje taka sama - 0,29 - lecz poziom oczekiwanych goli, średnie strzałów i strzałów celnych zaliczyły spadki. Jak podkreślają eksperci, nie należy rozpatrywać tego gracza jako elitarnego strzelca i kogoś kto będzie zachwycać strzałami jak Ali Gholizadeh. To bardziej architekt niż egzekutor.
- Według mnie Sayyadmanesh grał wszędzie dobrze tam, gdzie dostawał szansę. Trudno mieć do niego pretensje o to jak mu poszło w Fenerbahce, bo tam po prostu nie dostawał szansy gry. Natomiast pobyty w Zorii Ługańsk, Hull City i Westerlo były przecież jak najbardziej udane - informował Amir Hashemim, były reprezentant Iranu i ekspert od tamtejszego futbolu w rozmowie z Piotrem Koźmińskim
Sezon 2025/26 naznaczył przede wszystkim progres gry w defensywie. Liczby zaprezentowane przez portal statystyczny "FotMob" sugerują, że piłkarz rozwinął się w każdej z tych umiejętności. Jego oceny działań w obronie podskoczyły z 3,47 do 3,51, a przechwyty z 0,25 do 0,64. Piłkarz zablokował też więcej strzałów, a na szczególną uwagę zasługują jego liczby w odzyskiwaniu piłek. Teraz było ich aż cztery na mecz w belgijskiej Jupiler Super Ligue, a wcześniej... 3,43.
To pokazuje, że piłkarz dał się poznać w tym sezonie jako ktoś, kto zdecydowanie nie odpuszcza w walce o futbolówkę. Z nim na boisku drużyna wreszcie zaczęła też notować średnie czystych kont, co wcześniej nie miało miejsca. Wszystko to w związku z większym zaangażowaniem w pressingu choć nie tylko, bo w meczach pokazywał, że odnajduje się na pełnej szerokości boiska i nie ma dla niego znaczenia, gdzie akurat musi wykonywać swoje zadania.
Paradoksalnie jednym z jego największych atutów jest... siła fizyczna! Choć piłkarz w przeszłości nie unikał urazów zwłaszcza w Hull City, ma znakomite warunki w postaci 182 centymetrów wzrostu. Dla porównania to tyle samo Robert Gumny, Michał Gurgul i więcej niż Leo Bengtsson czy Luis Palma. Sam Yannick Agnero jest od niego wyższy o zaledwie trzy centymetry. To dobitnie podkreśla, jakim atutem będzie dysponował Niels Frederiksen również w kontekście pojedynków powietrznych. Długie piłki zagrywane przez bramkarza, o czym pisaliśmy TUTAJ wreszcie trafią na dobrego adresata na prawym skrzydle.
- To ciężko pracujący, niezwykle oddany piłkarz. Zawsze gra na całego i zawsze dla zespołu. Ma naturę wojownika. W sektorze ofensywnym może być jedną z najważniejszych części swojej drużyny. Jest też świetnie przygotowany fizycznie. Pod tym względem to bardzo mocny zawodnik - mówił dla portalu "Goal.pl" Amir Hashemim, były reprezentant Iranu i ekspert od tamtejszego futbolu.
Trener będzie miał mnóstwo pożytku z zawodnika. Aklimatyzacja powinna pójść błyskawicznie
Gra w defensywie, rozgrywanie, dośrodkowania, wysokie wskaźniki asyst czy stworzonych sytuacji strzleckich to jednak nie wszystko. Bardzo ważnym atutem, który wniesie do zespołu jest... wszechstronność! Tak jak wspomnieliśmy wcześniej, piłkarz na wczesnym etapie kariery w Zorii Ługańsk regularnie pełnił rolę jednego z dwóch napastników, ale później także momentami środkowego pomocnika. Dopiero na obecnym etapie kariery w beligjskiej drużynie stał się prawym skrzydłowym, który zachwycił piłkarskie środowisko. 24-letni Irańczyk stanie się zatem taktycznym wytrychem w drużynie Nielsa Frederiksena czego wcześniej nie można było powiedzieć chociażby o Taofeeku Ismaheelu.
Niels Frederiksen będzie mógł zatem swobodnie rotować ustawieniem w trakcie spotkań i zaskakiwać rywali różnymi wariantami. Obecność Allahyara Sayyadmanesha otwiera przed sztabem szkoleniowym nowe możliwości także w razie potencjalnych braków kadrowych w związku z jego wszechstronnością. Piłkarz zaliczał nawet epizody na... lewej stronie boiska!
Co ważne, w przypadku tego zawodnika nie powinno dojść do problemów związanych z aklimatyzacją. W Lechu Poznań spotka on swojego dobrego kumpla - Alego Gholizadeha - który odegrał jedną z najważniejszych ról w przekonaniu zawodnika do projektu Kolejorza. To z jego powodu wszechstronny piłkarz z przeszłościa w Jupiler League miał okazję śledzić losy Kolejorza w minionym sezonie - poznawać atmosferę wokół klubu, styl gry i poszczególnych zawodników.
- Od jakiegoś czasu oglądałem niektóre mecze Kolejorza, bo występuje tutaj mój dobry znajomy, Ali Gholizadeh, więc już trochę poznałem drużynę i atmosferę. Są tutaj świetni kibice, którzy wspierają drużynę. Od początku byłem pod wrażeniem, dodatkowo rozmawiałem z Alim, który opowiadał mi dużo o klubie i o tym, jak tutaj wszystko funkcjonuje. To dla mnie interesujący projekt, dlatego właśnie jestem w Lechu - wspominał 24-letni skrzydłowy dla klubowych mediów.
Piłkarz trafia też do stabilnego, dobrze zorganizowanego środowiska, gdzie nie dojdzie do gruntownych zmian. Zespół ma pewne fundamenty i jest dobrze zgrany. Pomaga w tym obecność starszych liderów na czele z Radosławem Murawskim, który miał przecież ogromny wpływ na właściwą aklimatyzację samego Alego Gholizadeha. To pozytywny zwiastun tego, czego w najbliższych dniach doświadczy Allahyar Sayyadmanesh. Do dyspozycji trenera będzie od razu od 22 czerwca, gdy rozpoczną się treningi.
Kibice Lecha Poznań powinni w zasadzie trzymać kciuki tylko za zdrowie zawodnika. To jedyny rodzaj hamulca, który może powstrzymać zawodnika przed zachwycaniem fanów przy Bułgarskiej.
Komentarze (0)