Prezydent kraju pod ostrzałem krytyki ze strony kibiców. "Nie jesteś jednym z nas"
Początek całej akcji, uderzającej w prezydenta Karola Nawrockiego miał miejsce podczas meczu Górnika Zabrze w kolejce sprzed dwóch tygodni przeciwko Rakowowi Częstochowa. Wtedy to niektórzy fani zgromadzeni na stadionie imienia Ernesta Pohla wygwizdali głowę państwa tuż po tym, gdy spiker poinformował o jego obecności na stadionie. W tamtej chwili wydawać się mogło, że był to zaledwie incydent mający najprawdopodobniej związek z napiętą sytuacją w kraju związaną z tematem programu SAFE.
Osoby popierające Karola Nawrockiego przedstawiały także teorie odnoszące się do tego, że gwizdy na stadionie były błędnie zinterperetowane. Miały one, bowiem uderzać nie w prezydenta kraju, lecz w prezydenta miasta Zabrza - Kamila Żbikowskiego. Późniejsze wydarzenia na kolejnych stadionach jasno jednak wskazały na to, że sprawa wyglądała zgoła odmiennie.
Nie tylko fani Zabrzan wykazali się dezaprobatą względem Karola Nawrockiego. W tej sprawie dołączyli do nich także kibice Piasta Gliwice. Uderzyli oni jeszcze bardziej w postać prezydenta Polski, wywieszając na meczu z Radomiakiem Radom transparent, na którym było napisane wprost, że "nie jest jednym z nich". Pozostała treść komunikatu brzmiała: "Karol Nawrocki - niekończące się areszty, nielegalne dowody, 60-tkom podajesz rękę, a krzywdzącym ludzi organom przyznajesz swobody".
Na tym jednak protesty kibiców się nie zakończyły, bowiem prezydenta skrytykowali również kibice Motoru Lublin. Przy okazji meczu z Zagłębiem Lubin zaprezentowali oni transparent z napisem: "K. Nawrocki - po cichu ustawę wetujesz, wieloletnie areszty bez dowodów akceptujesz". Najmocniej w najwyższego reprezentanta Polski uderzyli jednak fani Cracovii, którzy wprost zarzucili mu niewdzięczność wobec środowisk kibicowskich. To właśnie one, zdaniem sympatyków "Pasów", sprawiły, że były Prezes Instytutu Pamięci Narodowej wygrał wybory prezydenckie w 2025 roku. Według niektórych, to właśnie hasło kibiców z Małopolski było najdosadniejszym komentarzem w zaistniałej sytuacji.
- Prezydencie, zapomniałeś dzięki kogo głosom wygrałeś. Jak Judasz dla prezesa ideały zaprzedałeś - głosiła treść baneru wywieszonego przez kibiców Cracovii.
Przedstawiciele prezydenta kraju stają w obronie jego decyzji. Argumentują ją dobrem obywateli
Jak się okazało, kibice z różnych klubów w Polsce nie odwrócili się od Karola Nawrockiego z byle powodu. Zarzewiem całego konfliktu wcale nie jest dyskusja o programie SAFE, lecz brak podpisu pod nowelizacją prawa karnego. Złożona ustawa dotyczyła między innymi: ograniczenia stosowania tymczasowych aresztów (tzw. "wydobywczych"), zakazu wykorzystywania nielegalnie zdobytych dowodów oraz ograniczała uprawnienia prokuratury.
Kontekst polityczny był dość jednoznaczny, bowiem nowelizacja oznaczała powrót do przepisów sprzed czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Wskazywały one między innymi na to, że tymczasowe aresztowanie nie może być stosowane, jeżeli przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 2 lat. Ponadto dążono również do zmiany definicji osoby podejrzanej oraz prawa do skorzystania z prawa do obrony od momentu zatrzymania.
Jak podkreślał rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz na swoim profilu na portalu "X", decyzja została podjęta z troski o bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością. Na przekór temu wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha twierdził, że zaprezentowana nowela jest jedną z największych, jak nie największą, kompleksową reformą postępowania karnego od momentu wprowadzenia kodeksu postępowania karnego w 1997 roku. Zmiany miały na celu w dużej mierze skłonić sądy do bardziej roztropnego sięgania po tymczasowy areszt, będący najsurowszym, izolacyjnym środkiem zapobiegawczym.
- Przyjęcie pojedynczych rozwiązań korzystnych, nie jest wystarczającą przesłanką do podpisania ustawy. Nowe przepisy mogłyby bowiem utrudniać prowadzenie postępowań karnych, co byłoby sprzeczne z interesem obywateli i obowiązkiem państwa do zapewnienia im bezpieczeństwa. Poważne uwagi wobec ustawy zgłaszały także środowiska prokuratorskie, wskazując, że wprowadzane zmiany rodzą wysokie ryzyko chaosu proceduralnego. Państwo musi gwarantować rzetelny proces, ale także chronić obywateli przed przestępczością. By to było możliwe i skuteczne prawo karne musi być jasne oraz precyzyjne, a tego w nowelizacji zabrakło - uzasadniał decyzję prezydenta Karola Nawrockiego jego rzecznik prasowy.
Wyboru prezydenta bronił także Szef Kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej Zbigniew Bogucki, który w miniony poniedziałek na konferencji prasowej zwrócił uwagę na to, że weto było spowodowane chociażby zapisami nowelizacji godzących w ochronę małoletnich. Argumentował to przypadkiem podejrzanego oskarżonego o czyn z artykułu Kodeksu Karnego mówiący o odpowiedzialności za spowodowanie uszkodzenia ciała dziecka poczętego lub rozstrój zagrażający jego życiu. Właśnie te czyny są zagrożone karą do 2 lat pozbawienia wolności. Tak samo jak posługiwanie się urządzeniami podsłuchowymi w celu zdobycia informacji.
- Gdyby prezydent nie zawetował tej ustawy, nie można by było w określonej sytuacji procesowej przy zebraniu określonych dowodów, przy spełnieniu przesłanki generalnej, czyli wtedy, gdy dowody wskazują na duże prawdopodobieństwa popełnienie przestępstwa przez podejrzanego tudzież oskarżonego, nie można by było stosować tymczasowego aresztowania. Nie ma na to zgody Prezydenta Rzeczypospolitej. Prezydent mówi "nie" aresztom wydobywczym, prezydent mówi "nie" stosowaniu tymczasowego aresztowania w celach politycznych, co dzieje się bardzo często dzisiaj. Nie może być takiej sytuacji, że te przestępstwa, które godzą w naprawdę istotne dobra, a przede wszystkim w dobro dzieci. W przypadku tych przestępstw nie ma możliwości odpowiedniej reakcji na etapie przygotowawczego czy postępowania przed sądem, a jeszcze przed prawomocnym wyrokiem - to wszystko zakładała ustawa - informował Szef Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Zbigniew Bogucki.
Inny argument dotyczył tego, że w przypadku nowelizacji nie można by było dokonać tymczasowego aresztowania w przypadku przestępstwa z artykułu kodeksu karnego mówiącego o odpowiedzialności choćby za nawiązywanie w internecie kontaktu z osobą poniżej 15 roku życia w celu wykorzystania seksualnego. Wspominano tu także o zjawisku "groomingu". Zbigniew Bogucki miał również zastrzeżenia, co do nowej definicji "podejrzanego" konkludując swoje przykłady wskazaniem na to, że zaprezentowane przepisy były po prostu niedopracowane i prowadziły do chaosu legislacyjnego.
Argumentacja Szefa Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej spotkała się ze zdecydowaną reakcją Arkadiusza Myrchy. Wiceminister sprawiedliwości na portalu "X" skonfrontował się z częścią zarzutów sformułowanych przez Zbigniewa Boguckiego, podkreślając w serii "tweetów", że przedstawiciel Karola Nawrockiego zwyczajnie nie zna przepisów prawa w tym samego kodeksu.
Kibice Lecha Poznań dołączają do akcji skierowanej przeciwko prezydentowi. Tak zamanifestowali swój sprzeciw!
Przykładów uwag środowiska Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej względem nowych zapisów nowelizacji było więcej, ale kibice z różnych części kraju zdają się ewidentnie nie przychylać do decyzji o wecie. W niedzielę do grupy przeciwników postanowienia Karola Nawrockiego dołączyli fanatycy Kolejorza z "Kotła". Oni również zdecydowali się na wywieszenie aż dwóch transparentów. Zapis pierwszego z nich znów mówił o tym, że najwyższy przedstawiciel naszego kraju "nie jest jednym z nich". Dodano do tego także słowa: "Lech Poznań pamięta prokuratorskie zapędy prezydenta. K.P.K. 26.02.2026".
Drugi, już zdecydowanie mniej okazały, głosił następujący komunikat: "Nawrocki - areszty w nieskończoność, nielegalne dowody, tu jest Europa, a są białoruskie metody! Ustawa 1600 K.P.K.”
Internauci żartowali, że decyzja prezydenta o wecie zjednoczyła obecnie nawet zwaśnionych fanów ŁKS-u i Widzewa Łódź, którzy w tej sprawie zachowali niespotykaną, pełną jednomyślność. Niektórzy przedstawiciele środowiska kibicowskiego pokazują, że ewidentnie odwracają się od jednego ze swoich sojuszników, który jeszcze nie tak dawno dbał o to, by ich relacje tylko się zacieśniały. Dowodem na to była chociażby pielgrzymka na Jasną Górę, gdzie swoim słynnym już okrzykiem "Czołem kibice" pozdrawiał ich i oddawał im hołd niczym polskim żołnierzom. Tymczasem teraz jedną decyzją zdecydowanie ochłodził te relacje.
Komentarze (0)