reklama

Lech Poznań wie już, na kogo może trafić w el. Ligi Mistrzów. Kto jest najgroźniejszy?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań wie już, na kogo może trafić w el. Ligi Mistrzów. Kto jest najgroźniejszy? - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Lecha Poznań od upragnionej Ligi Mistrzów dzielą trzy kroki, ale już ten pierwszy nie musi być taki łatwy.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Sport Tarnowo PodgórneAlbania okazała się ostatnim krajem, w którym poznaliśmy uczestnika el. Ligi Mistrzów i potencjalnego rywala dla Lecha Poznań. Losowanie II rundy odbędzie się 17 czerwca, a w gronie drużyn, na które może trafić Kolejorz znajduje się obecnie aż 26 klubów. Choć Lech będzie zespołem rozstawionym we wszystkich rundach, nie oznacza to, że może zlekceważyć przeciwników na samym starcie eliminacji. Znajdzie się kilku mniej wygodnych rywali.
reklama

W zakończonym sezonie doszło do sensacyjnych rozstrzygnięć na Starym Kontynencie. W wielu krajach mistrzostwo przypadło drużynom, którym brakowało do tej pory doświadczenia na międzynarodowej arenie lub dawno nie miały okazji występować w europejskich pucharach. Efektem tego jest niski współczynnik UEFA i brak rozstawienia, na czym skorzystał Lech Poznań. Kolejorz rozpocznie sezon akurat z rekordowym współczynnikiem 27.250 i o rozstawienie nie musi się martwić aż do ostatniej rundy.

W połowie maja wskazywaliśmy już część potencjalnych rywali Lecha w II rundzie eliminacji. Listę uzupełniły teraz takie zespoły, jak Universitatea Craiova (Rumunia), ETO Gyor (Węgry), czy Vardar Skopje (Macedonia Północna). Ostatni rywal, który dorwał bilet do el. Ligi Mistrzów to albańska Egnatia Rroghozine. Kolejorz już w ubiegłym roku mógł trafić na tę drużynę na początku swojej przygody w Europie, lecz Albańczycy odpadli w I rundzie eliminacji LM z islandzkim Breidablikiem. 

reklama

Potencjalni rywale wśród nierozstawionych, którzy awansują do II rundy el. LM:

  • Egnatia Rroghozine (Albania)
  • Inter Escaldes (Andora)
  • Ararat Erywań (Armenia)
  • Sabah Baku (Azerbejdżan)
  • ML Vitebsk (Białoruś)
  • Levski Sofia (Bułgaria)
  • Sutjeska Niksić (Czarnogóra)
  • Flora Tallin (Estonia)
  • Iberia 1999 (Gruzja)
  • Larne FC (Irlandia Północna)
  • Vikingur Reykjavik (Islandia)
  • Kajrat Ałmaty (Kazachstan)
  • Żalgiris Wilno (Litwa)
  • Bissen (Luksemburg)
  • Riga FC (Łotwa)
  • Vardar Skopje (Macedonia Północna)
  • Floriana FC (Malta)
  • Petrocub Hincesti (Mołdawia)
  • Universitatea Craiova (Rumunia)
  • Tre Fiori (San Marino)
  • ETO Gyor (Węgry)
  • The New Saints (Walia)
  • KI Klaksvik (Wyspy Owcze)

 

Potencjalni rywale wśród nierozstawionych, którzy rozpoczną z Lechem Poznań od II rundy el. LM:

  • Aarhus GF (Dania)
  • FC Thun (Szwajcaria)
  • Mjallby AIF (Szwecja)

 

Szkoleniowiec Lecha nie chciałby na nich trafić

Dla Kolejorza najlepszym rozwiązaniem byłoby uniknięcie ostatniej trójki. Tego samego zdania jest trener Niels Frederiksen, który w pierwszej kolejności wskazał Aarhus jako drużynę, z którą wolałby się nie mierzyć już w II rundzie eliminacji. Nie bez powodu ten zespół został mistrzem detronizując takich rywali, jak FC Kopenhaga, czy Midtjylland.

- Aarhus, mistrz Danii. Znam ich bardzo dobrze, to bardzo silna drużyna. Jedyny powód, przez który jest wśród nierozstawionych, to brak gry w Europie przez ostatnich 20 lat. Gdybyśmy na nich trafili, szanse oceniłbym 50/50. Mocne jest też Mjallby ze Szwecji i Thun, mistrz Szwajcarii - wspominał niedawno trener Lecha w rozmowie z Przemysławem Langierem z Interii. 

Duńczycy mają w swoich szeregach kilka nazwisk, które robią wrażenie. Kristian Arnstad to jeden z najlepszych pomocników tego zespołu w minionym sezonie (37 meczów, 10 bramek, 5 asyst), a przez kilka lat zbierał doświadczenie w Anderlechcie. Świetny czas ma też obecnie Tobias Bech Andersen (38 meczów, 13 bramek, 4 asysty).

Aarhus nie boi się wydawać większych pieniędzy na wzmocnienia. Latem ubiegłego roku za 2 mln euro pozyskali Markusa Solbakkena ze Sparty Praga, a zimą przeznaczyli podobną kwotę na Magnusa Knudsena, który do niedawna rywalizował w Bundeslidze i na jej zapleczu. Choć w ostatnich dniach pożegnali już trzech ważnych piłkarzy, w tym kapitana zespołu, można być pewnym, że sięgną do kieszeni, by wzmocnić się przed tak kluczowym dla nich sezonem.

Na tych rywali trzeba uważać. Wcale nie musi pójść tak gładko

W poprzednich latach, gdy mistrzem Azerbejdżanu zostawał Karabach Agdam, za wszelką cenę chciano uniknąć tego rywala. Teraz Karabach oddał panowanie drużynie Sabah Baku, w której występował ostatnio Tymoteusz Puchacz, wychowanek Kolejorza. To wcale nie oznacza łatwiejszej drogi. Sabah w poprzednim sezonie we wszystkich rozgrywkach zdobyło ponad 100 bramek.

Szczególnie błyszczał doświadczony napastnik Joy-Lance Mickels, który w 36 meczach zanotował 28 trafień oraz 10 asyst. To zespół nastawiony na bardzo ofensywną grę, wykorzystujący często w ataku bocznych obrońców. Ma bardzo dynamicznych graczy z przodu, którzy potrafią wymieniać się pozycjami na boisku, nie bazują jedynie na "dziewiątce". Sabah ściąga do siebie dość nieoczywiste nazwiska, które w tej drużynie uwalniają swój potencjał.

Należy wyróżnić też mistrza Rumunii, Universitateę Craiovą, drużynę budowaną na zawodnikach, którzy wracają do kraju z bagażem doświadczeń za granicą oraz młodych talentach rumuńskiej piłki. Można w niej znaleźć akcenty znane z Ekstraklasy - Assad Al Hamlawi oraz Tudor Baluta jeszcze w ubiegłym sezonie występowali dla Śląska Wrocław.

W zakończonych właśnie rozgrywkach liderem defensywy był Adrian Rus, kiedyś łączony z przenosinami do Lecha. Craiova straciła w lidze tylko 33 bramki w 40 spotkaniach. Do tego grała też w fazie ligowej Ligi Konferencji, zajmując ostatecznie 25. miejsce, o krok od awansu do fazy pucharowej.

Na pewno groźnym nazwiskiem w tym zespole jest środkowy pomocnik Alexandru Cicaldau - jedna z legend klubu, za którą w przeszłości 6,5 mln euro płacił Galatasaray, a zawodnik po kilku sezonach w Turcji powrócił do Universitatei. Sezon zakończył z dorobkiem 51 spotkań, 8 bramek i 7 asyst. Drużyna na pewno jeszcze wzmocni się latem. Na celowniku już znajduje się jeden z najlepszych bramkarzy w Rumunii, Stefan Tarnovanu wyceniany na blisko 4 mln euro.

Lech pierwszego rywala na drodze do wymarzonej elity pozna 17 czerwca, zaś pierwsze mecze zaplanowano na 21/22 lipca. Rewanże odbędą się tydzień później. 

 

 

 

 

reklama
reklama
Artykuł pochodzi z portalu sportowy-poznan.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo