Hubert nie ma jeszcze dwóch lat. A jego rodzina już drży o jego życie. Chłopiec bowiem zachorował na neuroblastomę IV stopnia, a dokładnie wykryto u niego guz nadnercza prawego i oczodołu lewego.
Trwa zbiórka pieniędzy. Wyjazd Huberta do USA to jego szansa na życie
Rodzina zbiera pieniądze na wyjazd do USA do Memorial Sloan Kettering Cancer Center w Nowym Yorku, gdzie dzieciom z neuroblastomą podaje się serię specjalnych szczepionek przeciwko wznowie. Dzięki niej organizm rozpoznaje i niszczy komórki nowotworowe, zanim dojdzie do kolejnego ataku choroby. Niestety, koszt jest ogromny, bo aż 1,5 mln złotych. Każdy z nas może pomóc uratować tego malutkiego chłopca, który ma całe życie przed sobą. Na portalu siepomaga trwa zbiórka na jego leczenie.
(siepomaga.pl)
Rodzice Huberta przyznają, że ich syn jest dzielnym maluchem, który bardzo chce żyć, a jego uśmiech daje im siłę do walki. - Zrobimy wszystko, żeby był zdrowy i miał radosne dzieciństwo. Będziemy Wam bardzo wdzięczni za każdą okazaną pomoc - podkreślają.
Chłopiec urodził się zdrowy, w marciu 2024 roku. W lutym 2025 roku usłyszeli coś, czego nie chce słyszeć żaden rodzic. - Zaczęło się niewinnie, od siniaka na powiece u naszego synka. Byliśmy przekonani, że uderzył się zabawką. Kiedy oczko spuchło, pojechaliśmy do okulisty. Kolejni lekarze, potem SOR. Tam nasze życie rozpadło się na kawałki. Kiedy po zrobieniu badań krwi i USG przyszli do nas lekarze i powiedzieli, że w brzuszku synka znajduje się zmiana wielkości 7x8 cm. Nikt nie jest przygotowany na takie słowa. Okazało się, że to guz dał przerzut do oczodołu. Przyjechaliśmy ze spuchniętym oczkiem, a znaleźliśmy się w samym piekle - opowiadają zrozpaczeni rodzice.
W ten sam dzień przekroczyli próg oddziału onkologii. Lekarze podejrzewali, że ich synek zachorował na jeden z najgroźniejszych nowotworów dziecięcych – neuroblastomę IV stopnia. Niestety okazało się, że mieli rację. To nowotwór, który atakuje niemal wyłącznie małe dzieci, jakby specjalnie wybierał tych najmłodszych, najbardziej bezbronnych. - Po tygodniu synek dostał już pierwszą chemioterapię. Pierwsze urodziny Hubert spędził w izolatce na oddziale onkologii. Przeżywamy najgorszy koszmar, jaki może spotkać rodzica. Rozpoczęły się długie miesiące leczenia szpitalnego, liczne badania – rezonanse, tomografie, rentgeny, biopsje szpiku - opowiadają rodzice.
Przed kolejną operacją usłyszeli słowa, które sprawiły, że serca zabiły im mocniej - "guz się wchłonął". 24 listopada Hubert zaczął kolejne etap leczenia - autoprzeszczep szpiku w szpitalu w Poznaniu.
Czeka nas wiele tygodni rozłąki, gdyż Hubert musu pozostawać na oddziale w całkowitej izolacji. Ostatnim etapem leczenia w Polsce będzie immunoterapia
- dodają.
Niestety neuroblastoma to bardzo podstępny nowotwór, który często wraca, a każdy nawrót jest trudniejszy do leczenia i daje gorsze rokowania. Na oddziale onkologii rodzice dowiedzieli się, że istnieje terapia, która jest jedyną nadzieją na brak wznowy nowotworu i beztroskie dzieciństwo Hubercika, z dala od szpitali, kroplówek i wenflonów. Stąd też decyzja o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, jednak muszą zebrać na to środki, a my możemy im w tym pomóc.
Komentarze (0)