Drużyna G.EN. Gaz Energia Tarnovia sięgnęła po mistrzostwo Polski w kategorii U13, pokonując w wielkim finale Energę BranQ Czarni Słupsk 86:76.
Złoty medal Mistrzostw Polski U13 nie był dziełem przypadku. To efekt miesięcy ciężkiej pracy, konsekwencji i wyjątkowej atmosfery w zespole Tarnovii. O emocjach po historycznym sukcesie, kulisach mistrzowskiego sezonu oraz drodze, która dopiero się zaczyna, opowiada nam o tym trener drużyny Bartłomiej Gubernat.
Karolina Barełkowska: Jakie emocje towarzyszą Panu po zdobyciu mistrzostwa Polski?
Bartłomiej Gubernat: Sukces ten przynosi gigantyczną radość oraz poczucie spełnienia sportowych marzeń. To dowód na to, że każda przepracowana jednostka treningowa i każda podjęta decyzja były słuszne. Jestem ogromnie wdzięczny chłopakom oraz ich rodzicom za zaufanie. Towarzyszące nam emocje – wielka radość i łzy szczęścia na twarzach moich zawodników – były dla mnie niezwykle wzruszającym i niezapomnianym przeżyciem.
KB:W którym momencie finału poczuł Pan, że ten mecz może się udać?
BG:
W koszykówce sekunda nieuwagi może zmienić wszystko, dlatego do samego końca nie pozwoliłem sobie na myśl, że „mamy to”. Jednak taki moment mentalnego przełomu nastąpił w ostatnich dwóch minutach meczu, gdy po serii skutecznych akcji w obronie zbudowaliśmy kilkupunktową przewagę. Graliśmy swoje, z większą swobodą, a nasza mowa ciała pokazała, że nie wypuścimy tego zwycięstwa z rąk.
KB: Co było kluczowe w zwycięstwie nad Czarnymi Słupsk?
BG: Kluczowe okazało się nasze przygotowanie mentalne. Choć w fazie grupowej mierzyliśmy się już z Czarnymi i odnieśliśmy wysokie zwycięstwo, narzucając swój styl gry, mieliśmy w sobie ogromną pokorę. Wiedzieliśmy, że finał to zupełnie nowe rozdanie i nie mogliśmy pozwolić sobie nawet na sekundę rozluźnienia.
KB: Czy taki scenariusz finału zakładaliście przed turniejem?
BG: Od samego początku mierzyliśmy wysoko i nie ukrywam, że po cichu marzyliśmy o złocie. Wiemy jednak, że turnieje młodzieżowe są nieprzewidywalne i rządzą się swoimi prawami. Dlatego zamiast wybiegać w przyszłość, skupialiśmy się na każdym kolejnym kroku. Ten ostateczny triumf to nagroda za naszą dyscyplinę i precyzyjną realizację założeń taktycznych. Cieszy to tym bardziej, że rok temu na nieoficjalnych mistrzostwach kraju umówiliśmy się z trenerem Jakubiakiem, że za rok zobaczymy się w finale. Słowo się rzekło, a dziś świętujemy sukces.
KB: Co wyróżnia ten zespół na tle innych drużyn w Polsce?
BG:Wyróżnia nas fakt, że na turnieju nie graliśmy jako grupa jednostek, ale jako jeden, doskonale funkcjonujący kolektyw. Nie było dla nas znaczenia, kto zaczyna mecz, a kto wchodzi z ławki – każdy dawał z siebie absolutne maksimum i walczył o każdą piłkę. Ta niesamowita głębia składu oraz fakt, że każdy bez wyjątku dokładał swoją kluczową cegiełkę do końcowego zwycięstwa, okazały się naszą największą przewagą w Polsce.
KB: Który element gry Tarnovii był najmocniejszy podczas całego turnieju?
BG: Bez wątpienia defensywa zespołowa. Atakiem wygrywa się mecze, ale obroną wygrywa się mistrzostwa – ta stara koszykarska prawda sprawdziła się u nas w stu procentach. Nasza rotacja w obronie i wzajemna asekuracja stały na najwyższym poziomie.
KB: Jak reagowała drużyna na trudne momenty w meczach?
BG: Jak na prawdziwych mistrzów przystało – bez paniki. Kryzysy w trakcie meczu są rzeczą naturalną, ale nas one nie złamały. Reakcją drużyny była pełna koncentracja, twarda, nieustępliwa walka i stuprocentowe zaufanie do siebie nawzajem.
KB: Którzy zawodnicy zrobili największy postęp w trakcie sezonu?
BG: Moją największą satysfakcją jest fakt, że w trakcie sezonu absolutnie każdy zawodnik zrobił ogromny progres sportowy. Wszyscy chłopcy wykonali gigantyczną pracę nad swoją techniką i taktyką, dzięki czemu jako cała drużyna weszliśmy na zdecydowanie wyższy, mistrzowski poziom.
KB: Ile pracy stoi za tym złotym medalem – czego kibice nie widzą?
BG: Kibice widzą 40 minut widowiska- to czubek góry lodowej, a pod powierzchnią kryją się codzienna dyscyplina, wyrzeczenia i wiele godzin treningów. Razem z asystentem Jakubem Pietrzakiem i drużyną budowaliśmy ten sukces, krok po kroku, miesiącami. Pracowaliśmy w ciszy, dbając o to, by w całym tym procesie nie zgubić radości z gry.
KB: Co było najtrudniejsze w przygotowaniach do mistrzostw Polski?
BG: Utrzymanie odpowiedniej koncentracji i świeżości. Na tym poziomie wiekowym niezwykle ważne jest, aby odpowiednio połączyć ciężką pracę na treningach z regeneracją.
KB: Jak wygląda codzienna praca z tak młodymi zawodnikami na tym poziomie?
BG:
To praca na dwóch etatach: trenera i wychowawcy. Młodzi ludzie mierzą się z emocjami, szkołą, wchodzeniem w dorosłość. Trzeba być elastycznym – czasem trzeba krzyknąć i zmobilizować, a czasem po prostu porozmawiać i wesprzeć. Wymaga to ogromnej cierpliwości, ale daje też największą satysfakcję.
KB: Czy ten sukces to początek większej drogi?
BG: To zdecydowanie dopiero początek. Złoty medal Mistrzostw Polski to piękny owoc naszej dotychczasowej, ciężkiej pracy, ale dla tych chłopaków to przede wszystkim potężny impuls do dalszego rozwoju. Teraz chwila świętowania, zasłużony odpoczynek, a potem wracamy do hali.
KB: Jakie cele stawia Pan przed zespołem na kolejny sezon?
BG: Cel jest zawsze taki sam - stawać się lepszym każdego dnia.
KB: Co powiedział Pan drużynie w szatni po finale?
BG: Powiedziałem im przede wszystkim, że jestem z nich niesamowicie dumny. Poprosiłem ich, żeby w pełni cieszyli się tą chwilą i mocno zapamiętali ten moment, bo takie chwile w życiu sportowca zostają w pamięci już na zawsze.
KB: Gdyby miał Pan opisać ten zespół jednym zdaniem – co by to było?
BG: MISTRZOWIE POLSKI U13!
Komentarze (0)