Czy wójt Tadeusz Czajka dobrze zarządzał gminą przez ostatnie kadencje?
– To wbrew pozorom trudne pytanie.
Na plus wójtowi można zaliczyć to, że jest osobą pracowitą, systematyczną i potrafi popychać sprawy do przodu. Gdy ktoś miał lepszą propozycję, potrafił to wziąć pod uwagę, ale często przedstawiał ją jako własną, zatem nie jest to już komplement. Gdy prowadziłam portal internetowy i pisałam krytycznie, dzwonił do mnie, chcąc wytłumaczyć swoje decyzje. Z drugiej strony miałam utrudniony dostęp do informacji o gminie, choć trzeba podkreślić, że mówię tutaj o czasie, zanim zostałam radną, czyli o latach 2008–2014. To już dość odległe czasy.
Gdy rozpoczynałam swoją działalność społeczną na terenie Gminy Tarnowo Podgórne, a ściślej – w moim Przeźmierowie – rzucała się w oczy przede wszystkim ogromna dysproporcja w przeznaczaniu środków pomiędzy stolicą gminy a pozostałymi miejscowościami. To budziło niezadowolenie mieszkańców. W tamtym czasie mocno to krytykowałam, jednak zawsze była to krytyka konstruktywna.
Kolejnym zarzutem wobec wójta jest – moim zdaniem – nieprzestrzeganie standardów demokratycznych i utrudnianie opozycyjnym radnym samodzielnej działalności.
W poprzednich Radach Gminy, poza małymi wyjątkami, opozycja w Radzie nie była opozycją polityczną. Mimo to pamiętam, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości pan wójt pozwalał sobie podczas sesji rady gminy na długie wystąpienia krytykujące rząd. Uważam, że sesja rady gminy nie była właściwym miejscem do tego typu wypowiedzi.
Zwracam też uwagę na to, że w prezydium Rady Gminy nie ma ani jednego przedstawiciela opozycji, choć na wielu szczeblach samorządu i władzy w Polsce jest to powszechna praktyka. Po wygranych wyborach wójt Czajka miał ponoć powiedzieć: „Zwycięzca bierze wszystko”. Wygląda na to, że konsekwentnie stosuje tę zasadę.
Pamiętam też, jak część radnych zwracała się do niego per „szefie”. To była nienormalna sytuacja, ponieważ radni mają pełnić wobec wójta funkcję kontrolną. Przy takim podejściu trudno mówić o zachowaniu odpowiedniego dystansu.
Wiele razy dochodziły do mnie głosy, że w Tarnowie Podgórnym część decyzji wójta mogła być efektem działania określonych grup wpływu.
Układ w Tarnowie Podgórnym? Polityczny, biznesowy, towarzyski? O czym pani mówi?
– Nie chcę tak tego nazywać. Władza wykonawcza w samorządzie jest bardzo silna. Wójt, burmistrz czy prezydent, przy odpowiednim układzie sił w Radzie, często może jednoosobowo podejmować bardzo ważne decyzje i wytyczać kierunki rozwoju. Tak niestety skonstruowana jest ustawa o samorządzie. Na wójta mogą być wywierane naciski w różnych sprawach.
Warto zdawać sobie z tego sprawę i brać to pod uwagę, analizując poszczególne decyzje i to, co dzieje się w gminie. Oczywiście nie tylko naszej.
Pan Tadeusz Czajka nie weźmie udziału w najbliższych wyborach samorządowych, a z pewnością poprze jednego z kandydatów. Ma nim być Stanisław Garstecki, obecny przewodniczący Rady Gminy. Ma predyspozycje do zarządzania gminą?
– Na pewno kandydat wskazany przez wójta będzie miał dużo łatwiej. Chociażby w kwestii organizacji spotkań wyborczych czy dostępu do pewnych zasobów.
Jeśli chodzi o samego pana Garsteckiego, to uważam, że kandydat na wójta powinien mieć doświadczenie w zarządzaniu. Mimo że pan Garstecki pochodzi z mojej miejscowości, nie wiem, czym zajmuje się poza pełnieniem funkcji radnego. Kampania będzie wiele rzeczy weryfikować.
W kontekście najbliższych wyborów pada nazwisko nie tylko pana Garsteckiego. Wśród kandydatów liberalnej opozycji wymienia się także panów Mendykę i Kluwaka.
– Tak, oczywiście. Do mnie również docierają takie informacje, choć na razie bardziej w formie plotek niż oficjalnych deklaracji. Jedno jest pewne – czekają nas bardzo ciekawe wybory.
W których ponoć pani ma wziąć czynny udział...
– Pierwsze słyszę, szczerze mówiąc. Jeśli mówimy o kandydacie Prawa i Sprawiedliwości, to jest zdecydowanie za wcześnie na wskazywanie konkretnej osoby. Decyzje zapadną w późniejszym terminie.
A jeśli koledzy z okręgu poznańskiego wskażą na panią, to podejmie pani rękawicę?
– Na ten moment informacje o moim kandydowaniu należy traktować wyłącznie jako plotki. Na razie inaczej widzę swoją drogę, niemniej jednak w polityce nigdy nie mówi się: „nigdy”.
Zapewniam, że wystawimy bardzo kompetentną osobę, która będzie w stanie przekonać do siebie jak największą liczbę wyborców. Na pewno będziemy również dążyć do organizacji debaty kandydatów.
Bez względu na to, czy będzie to pani, czy ktoś inny, kandydat PiS na wójta Tarnowa Podgórnego nie będzie miał łatwego zadania. W aglomeracji poznańskiej opcja konserwatywna nie ma większości i zapewne kolejne wybory to potwierdzą. Po co więc PiS wystawia kandydata na niemal pewną porażkę? Chodzi bardziej o przypomnienie o sobie i przeczekanie trudniejszego okresu?
– Nie czekamy na lepsze czasy. Po prostu ciężko pracujemy, aby przekonać mieszkańców aglomeracji poznańskiej do naszych propozycji.
Moim zdaniem obecna ocena Prawa i Sprawiedliwości przez znaczną część mieszkańców aglomeracji poznańskiej jest niesprawiedliwa. Nie zasługujemy na tak niskie notowania. Wielu wyborców głosuje automatycznie na Koalicję Obywatelską, której przedstawiciele – moim zdaniem – mają niewiele do zaoferowania poza częstym kompromitowaniem się na forum publicznym, o czym mogą świadczyć na przykład ostatnie zawirowania w Poznaniu i rezygnacja z funkcji wójta Rokietnicy Bartosza Derecha.
Jestem optymistką. Wierzę, że mieszkańcy ocenią konkretne działania kandydatów, a nie tylko same deklaracje i słowa.
Komentarze (0)